NewsPozostałe urządzeniaTestyUrządzeniaRecenzja inkBOOK Prime – kolejny czytnik e-booków z Androidem.

Już wcześniej wspominałem o premierze dwóch nowych czytników od firmy inkBOOK: Classic 2 i Prime. Lepsza wersja trafiła do mnie jakiś czas temu i już mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami, ale recenzja będzie rozbita na kilka części. W dniu dzisiejszym przedstawię najważniejsze funkcje i wrażenia po ponad dwóch tygodniach użytkowania. Warto jeszcze zapoznać się z recenzją inkBOOK Obsidian, z którego korzystałem z przyjemnością. Tutaj kupisz czytnik inkBOOK Prime za 599 złotych. Tutaj kupisz czytnik inkBOOK...
Maciej Kulesa25 lutego 2017228 min
https://www.fandroid.com.pl/wp-content/uploads/2017/02/inkbook-prime-promo.jpg

Już wcześniej wspominałem o premierze dwóch nowych czytników od firmy inkBOOK: Classic 2 i Prime. Lepsza wersja trafiła do mnie jakiś czas temu i już mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami, ale recenzja będzie rozbita na kilka części. W dniu dzisiejszym przedstawię najważniejsze funkcje i wrażenia po ponad dwóch tygodniach użytkowania. Warto jeszcze zapoznać się z recenzją inkBOOK Obsidian, z którego korzystałem z przyjemnością.

Kupując przez powyższe linki wspierasz moją pracę. Za każdy zrealizowany zakup otrzymam 2% od całej transakcji. Ty nic na tym nie tracisz. Dziękuję za zakup poprzez te linki.

  • Ekran:

    • 6 cali E Ink® Carta (EPD; 16-odcieni szarości) z technologią Rapid Refresh

    • dotykowy (pojemnościowy)

    • doświetlenie

    • rozdzielczość: 1024×768 pikseli (212 ppi)

  • Bateria: 2000 mAh Li-ION Polymer

  • Wymiary: 159×114×9 mm

  • Waga: 168 g

  • Automatyczne usypianie i wybudzanie: wspiera

  • Procesor: Quad-Core Cortex A9 do 1.6 GHz

  • Pamięć RAM: 512 MB

  • Pamięć wewnętrzna: 8 GB (1 GB = 1 miliard bajtów; faktyczna pojemność sformatowanego nośnika jest mniejsza)

  • Obsługa sieci bezprzewodowych:

    • Wi-Fi (802.11b/g/n)

    • Bluetooth

  • Porty:

    • micro-USB 2.0

    • port karty pamięci microSD do 32 GB

  • System operacyjny: Android 4.2.2

  • Języki: angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, włoski, polski, rumuński, czeski

  • Zainstalowane aplikacje: Biblioteka, Midiapolis Drive (Dysk), Przeglądarka internetowa (Internet), Księgarnia (Sklep), Midiapolis News (News), App Store, Ustawienia

  • Wsparcie dla: Windows, Linux, MacOS

  • Wspierane formaty:

    • Dokumenty i książki: EPUB i PDF (reflow) z Adobe DRM (ADEPT), MOBI (bez DRM), TXT, FB2, HTML, RTF

  • Kolor: Czarny

  • Part Number / EAN: INKBOOK_PRIME / 5901721549425

Zawartość opakowania

  • inkBOOK Prime

  • Kabel micro USB

  • Skrócona instrukcja użytkowania

  • Karta gwarancyjna

W tym wpisie chciałem skupić się na ogólnym działaniu, a w następnych zwrócę uwagę na aplikacje i inne możliwości czytnika. Warto jednak wspomnieć, że głównym atutem, tak samo jak w przypadku inkBOOK Obsidian, jest możliwość korzystania z serwisu Legimi. Jednak tutaj trzeba doinstalować aplikację, natomiast w poprzedniku była ona już zamontowana domyślnie.

Wykonanie i ogólna obsługa.

Obsidian i Prime – to dwa najważniejsze modele inkBOOK. Jednak w samej specyfikacji jest niewiele różnic i można je policzyć na palcach jednej ręki. Od razu widać, że zmienił się wygląd i trzeba dodać, że są one teraz projektowane w Polsce. Bryła jest ładna i nie mam jej nic do zarzucenia, przynajmniej jeśli chodzi o jakość wykonania i estetykę.

InkBOOK został wzbogacony o dwa nowe przyciski. Obsidian posiadał tylko po jednym przycisku z każdej strony, do przewijania stron w lewo i prawo. Natomiast jego następca otrzymał jeszcze po jednym przycisku na obydwóch bokach. Od teraz można przerzucać strony w każdym kierunku, po każdej stronie. W teorii wydaje się to świetnym rozwiązaniem, ale w praktyce są jednak minusy.

Przyciski są słabo rozdzielone od siebie, a nawet ciężko je wyczuć przesuwając palcem po krawędziach obudowy. W ciągu dnia nie można mówić o wadzie tego rozwiązania, bo jest ono bardzo przydatne. Jednak wieczorem jest już problem, bo często zdarza mi się pomylić kierunek przerzucania stron. Po zmroku tę czynność najlepiej wykonywać poprzez dotknięcia ekranu.

Tył czytnika ma nawiązywać do książek i projektantom chyba udała się ta wariacja. Jest ładnie – nic więcej nie trzeba dodawać. Na plecach znalazło się miejsce na logo inkBOOK i przycisk zasilania. Natomiast na dolnej krawędzi jest port micro USB i slot na karty micro SD.

Pod ekranem znajduje się przycisk dotykowy, który służy jako przycisk cofania. Po dotknięciu obwoluta przycisku świeci przez chwilę na kolor zielony. Natomiast podczas ładowania świeci na czerwono.

Czytnik ma minimalne szczeliny między krawędziami, a ramkami, które otaczają ekran. W moim egzemplarzu najbardziej widoczne są w dolnej części i widać, że mogą się tam zbierać drobne okruszki, ziarenka piasku. Chodzi o śladowe ilości i łatwo je wyczyścić, ale jednak tak się zdarza.

Ekran i różnice względem poprzednika.

Rozdzielczość i przekątna wyświetlacza nie zmieniła się w ogóle. Mamy tutaj 6 calowy ekran z 212 ppi i jest to wystarczająca wartość do komfortowego czytania. Wynik ten jest zbliżony do czytnika Kindle Paperwhite II. Jednak w modelu inkBOOK Prime zastosowano technologię Rapid Refresh, której nie znajdziecie w Obsidian.

Rapid Refresh odpowiada za szybsze odświeżanie wyświetlanych stron. Faktycznie, różnica jest zauważalna, ale w przypadku modelu Obsidian nie było źle. Różnica w czasie odświeżania jest widoczna, ale dla mnie nie w takim stopniu, by ta funkcja decydowała o zakupie czytnika.

Model Prime został jeszcze wzbogacony o technologię Bluetooth, ale ja nie widzę jej zastosowania u siebie. Nie słucham audiobooków, a podejrzewam, że w tym celu będzie wykorzystywana ta łączność. Prime jest lżejszy od Obsidian o 28 gramów. Dla mnie jest to nieodczuwalna różnica, ale może są osoby, które czytają codziennie kilka godzin i będą w stanie odczuć tę wagę.

Tak jak poprzednik, tak Prime również posiada doświetlenie ekranu, co jest bardzo przydatne podczas wieczornego czytania. W moim przypadku nie ma szans, bym kupił czytnik e-booków pozbawiony takiej opcji. Nie da się przecenić doświetlenia w czytnikach. W przypadku inkBOOK Prime jest to dobrze rozwiązane i rozpiętość jest spora. Minimalna jasność pozwala na komfortowe czytanie w zupełnej ciemności. Natomiast maksymalna jasność może w niektórych przypadkach posłużyć jako latarka.

Oprogramowanie inkBOOK Prime.

Ekran startowy różni się od tego prezentowanego w czytniku Obsidian. InkBOOK posiada już inne oprogramowanie, które na starcie jest bardziej ubogie. Poniżej zdjęcie z czytnika Obsidian, a wyżej Prime.

Moim zdaniem nowy interfejs wygląda nowocześniej. Czcionka, ikony i pasek na górze bardziej pasują do dzisiejszych czasów niż wersja z Obsidian. Jednak tam dostęp do aplikacji Legimi był możliwy z poziomu ekranu głównego. W Prime należy udać się do zakładki Aplikacje.

Prime pracuje pod kontrolą Androida 4.2.2 i autorską nakładką w wersji 1.0.2. Wersja oprogramowania datowana jest na listopad-grudzień 2016 roku. Jednak w najbliższym czasie ma się pojawić aktualizacja, która poprawi kilka rzeczy.

Przede wszystkim liczę na poprawę wyświetlania książek w zakładce Ostatnio Dodane/Czytane. W tej chwili umieszczane są tam również książki z Legimi, ale bez tytułów i nie da się ich otworzyć. Czytnik Prime najczęściej nadaje im dziwne nazwy, które składają się z przypadkowych lub nazwane po prostu „pl”.

Czekam również na poprawę domyślnej aplikacji do czytania inkReader. Ma zostać wprowadzona opcja tłumaczenia zaznaczonych treści i definicje. W tej chwili brakuje tych funkcji, które są bardzo przydatne. Użytkownicy czytnika Kindle wiedzą o czym pisze. Zresztą, ten ostatni działa dobrze na inkBOOK Prime, ale nie idealnie. O tym będzie w kolejnych częściach. Odpuściłem sobie aplikację Helicon Books, która działa wolniej niż Messenger na smartfonie.

Domyślna aplikacja z funkcją czytania radzi sobie idealnie, ale jest bardzo uboga. Na szczęście nie zapomniano o takich opcjach jak:

  • wyszukiwarka;
  • zakładki;
  • zmiana czcionki (wielkość, krój), marginesów, oreintacji (pozioma, pionowa), interlinii i kontrastu;
  • spis treści;
  • suwak ze stronami.

Podsumowanie pierwszej części.

Czytnik inkBOOK Prime ogólnie jest dobrym produktem, a jeśli macie abonament w Legimi, to jest nawet bardzo dobrym produktem. Oczywiście, wczesna wersja oprogramowania nie da Wam tyle opcji jak w przypadku niektórych konkurencyjnych modeli. Jednak najbliższa aktualizacja systemu może to zmienić.

Moim zdaniem Obsidian jest ładniejszy i dwa przyciski sprawdzały się lepiej. Jednak Prime jest wyposażony w Bluetooth, a dla pewnych użytkowników może to być ważna rzecz. Dodatkowo widać różnicę dzięki technologii Rapid Refresh, która lepiej odświeża strony.

W najbliższym czasie sprawdzę dokładnie najważniejsze aplikacje i funkcje. Chociaż już teraz mogę domniemywać, że najczęściej będę korzystał z domyślnej aplikacji do czytania inkReader i Legimi. Do synchronizacji plików korzystam z Dysku Midiapolis, który sprawdza się do tego idealnie. Prasa dostarczana jest za pomocą Nexto, ale szkoda, że nie posiadają w swojej ofercie Świat nauki.

W tej chwili nie będę wystawiał ostatecznej oceny, ale po tym czasie mógłbym wstępnie nadać czytnikowi 7/10.

2 comments

  • Agnieszka Krawczyk

    27 sierpnia 2017 at 15:39

    Z zainteresowaniem czytałam Pańską recenzję czytnika inkbook prime. Z dużą częścią komentarzy dotyczacych jego funkcjonalnosci się zgadzam, choc przyznaję, że ja swojego uzywam o wiele mniej ‚multimedialnie’.
    To co mnie frustruje, to brak absolutnie podstawowej, jak dla mnie’, funkcji zapamiętywania czytanej strony. Mozliwe, że przeoczylam tą opcję w ustawieniach, bo czy jest mozliwe, ze czytnik (przyzwoity)tej funkcji nie posiada?
    Jesli potrafi pan tą zagadkę rozwiązać, to niżej podpisana będzie o wiele szczęśliwszą użytkowniczką Prime’a.
    Pozdrawiam
    Agnieszka Krawczyk

    Reply

    • fandroid.com.pl

      28 sierpnia 2017 at 17:07

      W ostatnim czasie na czytniku korzystałem tylko z aplikacji Legimi i tutaj bez problemu zapamiętuje. Synchronizacja między urządzeniami również działa.
      Jak dobrze pamiętam, „klasyczne” wykorzystywanie czytnika również miało opcję zapamiętywania stron. Nawet nie kojarzę, by trzeba było coś specjalnego robić. Po prostu automatycznie zapamiętywało.
      Jest też opcja robienia zakładek, co również jest przydatne. Wieczorem sprawdzę, czy nic w tej kwestii się nie zmieniło :)
      Dziękuję za komentarz i za zainteresowanie recenzją.

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.