NewsPozostałe urządzeniaTestyUrządzeniaCzytnik inkBOOK Prime – druga część recenzji.

Zanim przejdę do głównego tematu, chciałem przypomnieć, że nowy czytnik inkBOOK Classic 2 jest już w abonamencie Legimi. Classic 2 jest tańszą i słabszą wersją czytnika Prime. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na brak podświetlenia i niższą rozdzielczość (800×600; 160 ppi). Jeśli jednak komuś nie będzie brakowało doświetlenia i ma możliwość czytania przy lampce, to może brać pod uwagę tańszy model. InkBOOK Classic 2 w Legimi jest opłacalnym wyborem, ale tylko jeśli myśleliście o abonamencie...
Maciej Kulesa20 marca 2017540 min
https://www.fandroid.com.pl/wp-content/uploads/2017/03/DSC_5549-e1489489041917.jpg

Zanim przejdę do głównego tematu, chciałem przypomnieć, że nowy czytnik inkBOOK Classic 2 jest już w abonamencie Legimi. Classic 2 jest tańszą i słabszą wersją czytnika Prime. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na brak podświetlenia i niższą rozdzielczość (800×600; 160 ppi). Jeśli jednak komuś nie będzie brakowało doświetlenia i ma możliwość czytania przy lampce, to może brać pod uwagę tańszy model.

InkBOOK Classic 2 w Legimi jest opłacalnym wyborem, ale tylko jeśli myśleliście o abonamencie bez limitu na dwa lata. Wtedy wychodzi, że za sam czytnik miesięcznie płaci się 12,99 złotych, co daje 311,76 złotych. Wiele nie oszczędzicie, ale zawsze coś. Ja jednak wybrałbym model wyższy – inkBOOK Prime, na którym również można zainstalować Legimi i skorzystać z abonamentu „no limit”.

Kupując przez powyższe linki wspierasz moją pracę. Za każdy zrealizowany zakup otrzymam 2% od całej transakcji. Ty nic na tym nie tracisz. Dziękuję za zakup poprzez te linki.

Miesiąc z czytnikiem inkBOOK Prime.

W zasadzie, to już ponad miesiąc korzystam z tego urządzenia i mam trochę więcej do powiedzenia/napisania. Jeśli jednak ominęła Was pierwsza część recenzji, to serdecznie zapraszam do jej przeczytania.

Recenzja inkBOOK Prime.

W poprzednim tekście trochę ponarzekałem na system, który miał być zaktualizowany. Czekałem, czekałem i w końcu doczekałem się nowszej wersji oprogramowania, która zawitała w piątek 17 marca. Musicie jednak wiedzieć, że wraz z aktualizacją zgadzacie się na pewne utrudnienia, bo nowe oprogramowanie kasuje pewne informacje, które były zapamiętane w książkach. Poniżej ważna informacja od producenta inkBOOK, która ukazała się na oficjalnej stronie Facebooka.

Wprowadziliśmy aktualizację oprogramowania do czytników inkBOOK Prime oraz inkBOOK Classic 2, wśród nich zmiany w mechanizmie indeksowania plików. Ze względu na zmianę silnika informujemy, że po aktualizacji utracone zostaną: postępy czytania (ostatnia czytana strona), zakładki, notatki i zaznaczenia.
Prosimy o zwrócenie na to uwagi przed aktualizacją.
Natomiast po niej będziecie mogli korzystać z takich funkcji jak: słowniki, konfigurator (ułatwiający korzystanie z aplikacji dostawców treści), dodawanie własnych wygaszaczy ekranu (będziemy je Wam podsyłać!) i personalizowanie ikon aplikacji na ekranie głównym.

Nowe funkcje w inkBOOK Prime.

Długo musieliśmy czekać na nową wersję systemu w czytnikach inkBOOK, ale w końcu dotarła. Poprzednia wersja była oznaczona numerem 1.0.2, która została zastąpiona wersją 1.1.0. Nazwa wskazuje na stabilne oprogramowanie, ale pytanie, czy tak jest w rzeczywistości? Producent wprowadził kilka ważnych elementów, ale nie ustrzegł się błędów. Zacznę jednak od ważnych zmian, na które czekałem. Potwierdzam, że większość danych została wymazana, ale zakładki i notatki w aplikacji inkReader pozostały w moim przypadku. Wielkość i rodzaj czcionek, ostatnio czytane książki i ostatnio czytane strony zostały zapomniane przez czytnik.

Przede wszystkim wprowadzono możliwość konfiguracji przycisków fizycznych, które znajdują się na bocznych krawędziach czytnika. Można zmienić ich funkcje i od teraz, przynajmniej u mnie, obydwa przyciski po lewej mają tę samą funkcję (cofają stronę) i tę samą robotę wykonują prawe klawisze (ładują następną stronę). Jednak możecie przypisać inne czynności:

  • następna strona,
  • poprzednia strona,
  • pokaż menu,
  • wł/wył panel dotykowy,
  • odświeżanie ekranu,
  • wstecz,
  • zwiększanie głośności,
  • zmniejszanie głośności.

Okazuje się, że zmiana funkcji przycisków była możliwa już wcześniej. Nie jest to nowość wprowadzona wraz z aktualizacją, ale nie kasuję tego, bo w poprzedniej części o niej nie wspominałem. Ta opcja był gdzieś schowana tak, że musiałem ją przeoczyć.

Duży plus za możliwość zmiany aplikacji pojawiających się na głównym ekranie, na dolnym pasku. Brakowało mi przypięcia tam aplikacji Legimi, z której korzystam bardzo często.

Razem z aktualizacją systemu inkBOOK Prime otrzymał nową aplikację – Słownik. Tutaj jestem zawiedziony, bo słownik w ogóle nie działa. Od razu po aktualizacji pobrałem dwa dostępne języki: polski i angielski. Sprawdziłem działanie tej nowości na książkach w naszym języku i w języku angielskim. W żadnym z tych przypadków nie udało się znaleźć tłumaczenia.

Widać, że tutaj coś nie zaskakuje w systemie, bo słownik jest wykrywany, ale nie ma opcji tłumaczenia. Szkoda, bo to by ułatwiło czytanie zagranicznych tytułów, które nie zostały jeszcze przełożone na nasz język. Tym bardziej, że w drodze jest rewelacyjny silnik od Google – Neural Machine Translate. Mam nadzieję, że tę funkcję szybko naprawią jakąś drobną poprawką. Po zaznaczeniu słowa pojawiła się dodatkowa funkcja Więcej, pod którą jest tyko odnośnik do wyszukiwarki. Zaznaczone słowo zostaje automatycznie wklejone do wyszukiwarki Google. Szkoda, że nie ma wyboru innych aplikacji, takich jak Wikipedia. Byłoby to duże usprawnienie. Wcześniej wyszukiwanie w sieci nie było ukryte pod przyciskiem Więcej, tylko dostępne od razu z menu po zaznaczeniu tekstu.

Niektórzy użytkownicy mogą spotkać się z występującymi błędami podczas używania aplikacji inkReader. Powiadomienia pojawiają się w momencie, gdy plik zawiera błędy w strukturze. I według informacji, którą otrzymałem, mogą one wpłynąć na jego wyświetlanie w aplikacji inkReader. Ja jednak nie miałem żadnych kłopotów z konsumpcją treści, nawet jak pojawił się jakikolwiek błąd w powiadomieniach.

W przypadku nielegalnych treści, jest duże prawdopodobieństwo, że aplikacja inkReade wyłapie błędy w strukturze. Jednak nie muszę Wam tłumaczyć, że nie warto korzystać z nielegalnych materiałów. W przypadku legalnego zakupu nie powinno być mowy o występowaniu błędów. Jednak możecie je spotkać w darmowych materiałach, które są udostępniane w księgarniach internetowych.

Jeszcze raz zaznaczam, że pojawiające błędy nie mają wpływu na jakiekolwiek działanie czytnika. Za pierwszym razem nawet nie zauważyłem tego, bo powiadomienia dyskretnie są chowane i pojawia się tylko mały wykrzyknik na pasku powiadomień. Tak jak wspominałem, błędy wskazują na błędy w strukturze, które nie są spowodowane działaniem czytnika, ale samą książką.

Sklep z aplikacjami.

Nie liczcie, że zasoby sklepu z aplikacjami są porównywalne z tym, co znajduje się w czytniku Obsidian. Niestety, do wyboru jest niewielka ilość tytułów, takich jak:

  • Amazon Kindle
  • Helicon Reader
  • Kobo eBooks
  • Legimi
  • Nexto.pl
  • NOOK
  • Pocket
  • Skoobe
  • Tolino
  • Weltbild.de

Oprócz aplikacji, które dostępne są w inkBOOK Apps, znalazły się domyślnie zainstalowane na czytniku:

  • Przeglądarka internetowa
  • Dysk Drive (chmura)
  • Biblioteka
  • News
  • Przeglądarka plików (Files)
  • Księgarnia

Nie będę skupiał się na zagranicznych aplikacjach do czytania książek i prasy, bo są to mniej popularne rozwiązania. Swoją uwagę skieruję w stronę dwóch aplikacji ze sklepu inkBOOK: Legimi i Nexto.pl. Nie ukrywam również, że najczęściej uruchamiałem tę pierwszą i w niej spędzałem najwięcej czasu.

W aplikacji Legimi, z poziomu ekranu czytania, jest dostęp do najważniejszych opcji: rozmiar czacionki, rodzaj czcionki, tworzenie zakładki i spis treści. Stąd można również przejść do bardziej zaawansowanych ustawień aplikacji.

Poniżej lista czcionek i ich podgląd na wybranym fragmencie książki Interstellar i nauka.

Dalej jest aplikacja Nexto.pl, w której można kupić książki i gazety. Z racji tego, że mam abonament w Legimi, to mniej mnie interesuje zakup ebooków w różnych księgarniach. Tutaj moje zaciekawienie kieruje się w stronę prasy, ale nie liczyłem na wiele. Kiedyś chciałem dokonać zakupy w tym sklepie, chodziło mi o Przegląd sportowy. Zrezygnowałem ze względu na oferowany format pliku – PDF. Dzisiaj jednak zdecydowałem się zakupić jeden numer i muszę przyznać, że był to błąd.

Oferowanie gazet w formacie PDF powinno być traktowane jako przestępstwo! Tego nie można normalnie czytać, nie na czytniku ebooków.

Tekst nie jest dopasowany do ekranu trzeba go przesuwać, gonić, szukać – możecie to sobie nazwać jak chcecie. Do komfortu daleko. Gdybyście pomyśleli o czytaniu całej strony bez przybliżania, to wybijcie sobie to z głowy. Tekst jest całkowicie nieczytelny.

Najlepszym sposobem na czytanie prasy jest pobranie odpowiedniego formatu ze strony internetowej i zapisanie go na dysku Midiapolis Drive. Synchronizacja jest bardzo szybka i jest to bardzo dobre rozwiązanie, zwłaszcza w przypadku korzystania z innych serwisów niż Nexto.pl.

Miałem prenumeratę Wyborczej i Polityki, dzięki którym otrzymywałem dostęp do plików ePub i mobi. Po zapisaniu pliku na komputerze, można go w łatwy sposób wysłać do chmury. Szkoda tylko, że Midiapolis Drive nie jest dostępne na smartfony z Androidem. To ułatwiłoby udostępnianie takich plików. Można jednak skorzystać z płatnej aplikacji (3,33 złotych), która pozwala podpiąć konto Midiapolis Drive. Wystarczy pobrać ownCloud ze sklepu Google Play i z poziomu Androida wrzucać książki.

Na czytniku inkBOOK Prime znalazła się aplikacja News, która przed aktualizacją wyrzucała błąd. Po zmianie oprogramowania jej działanie można uznać za poprawne. Nie ma tutaj wielu rozbudowanych funkcji, ale jako prosty czytnik RSS działa dobrze. Wszystkie treści dodawane są z poziomu przeglądarki, w serwisie Drive Midiapolis. Niestety, źródeł nie można dodawać bezpośrednio na czytniku, a szkoda.

Dochodzimy do jednej z ważniejszych aplikacji, która odpowiada za konsumpcję treści. Chodzi oczywiście o inkReader, którego używam jako domyślnej aplikacji do czytania książek i prasy. Jej najważniejsze funkcje:

  • wyszukiwarka;
  • zakładki;
  • zmiana czcionki (wielkość, krój), marginesów, orientacji (pozioma, pionowa), interlinii i kontrastu;
  • spis treści;
  • suwak ze stronami.

Poniżej lista czcionek na wybranym fragmencie książki Król Szczepana TwardochaUdostępniam również podgląd trybu ze zwiększonym kontrastem.

Tak jak wspominałem, aplikacja ma możliwość tworzenia zakładek jak i wprowadzenia szybkich notatek. Najnowsza wersja wprowadza jeszcze opcję słownika, ale pisałem już, że u mnie nie działa w ogóle.

Jest również wbudowana wyszukiwarka tekst, działa dobrze, ale tutaj ciężko coś popsuć.

Dodatkowe opcje pojawiają się po dłuższym przytrzymaniu palca na wybranym słowie. Taka operacja otwiera dodatkowe okno, dzięki któremu można zaznaczyć tekst, wprowadzić notatkę, skopiować lub wyszukać frazę w sieci. Dla mnie najważniejsza jest druga opcja, bo dzięki niej mogę zapisać ciekawe cytaty lub interesujące definicje. 

Warto jeszcze wiedzieć, że istnieje przycisk odświeżania ekranu. Przydaje się w wielu aplikacjach, które kiepsko radzą sobie na czytnikach i w pewnych momentach potrafią wyskoczyć jakieś artefakty. Tak było często w aplikacji Nexto.pl, ale przycisk szybko eliminował ten błąd. Znajduje się na górnym pasku, obok przycisków nawigacyjnych.

Aplikacje z Androida w inkBOOK Prime.

Czytnik ma dostęp tylko do wybranych aplikacji, tych które udostępnia producent. Jednak Android jest otwartym systemem i można na nim instalować prawie wszystko. Dzięki stronom z plikami APK można na Prime przenieść niemal każdą aplikację. Szkoda, że w taki sposób jest to rozwiązane, ale zawsze jest jakaś dodatkowa możliwość.

Brakuje mi tutaj najważniejszej rzeczy – integracji z innymi aplikacjami. Chciałbym móc czytać definicje korzystając z Wikipedii, ale znajdując się w aplikacji inkReader. Proste zaznaczenie tekstu z wyskakującym menu pozwoliłoby szybko przejść do wyjaśnienia trudnych i ciekawych zagadnień. Na tę chwilę niestety trzeba opuścić książkę, uruchomić aplikację Wikipedia i dopiero szukać konkretnych zwrotów.

Po aktualizacji systemu do wersji 1.1.0 w rozwijanym menu, po zaznaczeniu tekstu, pojawia się nowa zakładka Więcej. Na tę chwilę ma tylko opcję wyszukiwania zwrotów w Google, ale być może zostanie wzbogacona właśnie o dodatkowe aplikacje. Mam przynajmniej taką nadzieję.

Podsumowanie.

Czytnik inkBOOK Prime jest ciekawym urządzeniem, które po aktualizacji systemu można w większym stopniu konfigurować. Pewne rzeczy nie udały się i można mieć też pretensje o to, że tak długo trzeba było czekać na nową wersję systemu. Mam nadzieję, że kolejna odsłona oprogramowania będzie dostępna zdecydowanie szybciej.

Bardzo liczyłem na słownik i tłumaczenie w aplikacji inkReader. Szkoda, że coś nie poszło w tym temacie. Na szczęście producent nie zapomniał o innych ważnych zmianach: skrótach do innych aplikacji i konfiguracji przycisków. Niby niewiele, ale bardzo wpływają na ogólną ocenę czytnika. Gdybym miał oceniać przed aktualizacją oprogramowania, to ocena byłaby 7,5/10. W tej chwili podniósłbym ocenę o pół oczka i dał 8/10.

Czytnik inkBOOK Prime – druga część recenzji.

5 (100%) 1 vote



5 comments

  • slawko

    11 marca 2019 at 15:04

    Osobiście oceniłbym ten czytnik na spokojnie 8.5/10. Inkreader u mnie działa całkiem ok. Najbardziej przez jakiś czas bolały mnie te fizyczne przyciski, ale z czasem uznałem że to nawet lepsze rozwiązanie, całkiem wygodne. Do przycisku włączania z tyłu trochę się nie mogę przyzwyczaić, ale to niuans. Ogólnie jeżeli miałbym polecić czytnik, to bym to bez oporów zrobił – mimo że znawcą nie jestem, to mi to wystarczy, a czytanie jest bardzo przyjemne. Zobaczymy, jak będzie z czasem, czy nie zwolni. Na razie się nie zapowiada więc jestem dobrej myśli.

    Reply

  • Igsy

    1 lutego 2019 at 15:08

    Mojo, co Ty za niestworzone historie opowiadasz? Na pewno myślimy o tym samym czytniku? Posiadam prime’a i InkReader działa – po prostu oraz spokojnie odpalam swoje książki. Z resztą cięzko mi się skonfrontować, bo nie próbowałem nic takiego zmieniać, formatować, usuwać, przegrywać nagrywać, nie ma po prostu takiej potrzeby. Na czytniku ma się czytać łatwo i przyjemnie i tak jest z tym czytnikiem.

    Reply

  • mojo

    27 kwietnia 2017 at 00:17

    Szczerze to chyba mieliśmy inne czytniki albo to był kolegi pierwszy.
    Miałem kundla, miałem pocketa, miałem nawet Obsydiana i teraz Prime a ponoć kto raz się sparzy powinien się nauczyć.

    Więc uczcie się na moich błędach;(
    -o ile w Obsydianie było sporo błędów i był niewygodny to jedną rzecz wykonywał bezbłędnie:
    dało się na nim komfortowo czytać książki

    A jak to jest z Prime:
    Aplikacja InkReader to kpina z użytkowników

    -masz prywatne książki? to skasuj czytnik ich nie obsłuży, albo odczyta co dziesiątą (jak to nie jest wada wg autora to nie mam pytań) Jest gorzej niż w kundlu którego serdecznie znienawidziłem za czytanie formatów (tylko jednego;(

    -reszta rozjedzie się formatowanie albo nie zmienisz czcionki (tak wiem winne piractwo a nie producent czytnika;(
    -polub zmieniać rozmiar czcionki na nowo w każdej książce, czytnik ich nie pamięta

    -jak już coś wgrasz to nie zdziw się że znajdziesz: latami budowana kolekcja posortuje się alfabetycznie – po co komu katalogi …

    -jak coś ci się popsuje to przywróć ustawienia fabryczne, zdziwisz się jedne rzeczy znikną, inne które chciałeś skasować zostaną- ale popsute, nie bądź naiwny to nie przywróci fabrycznego softu -jak coś popsułeś to masz już popsute, żeby ci się przypadkiem wtedy nie dało wgrać nowego softu- czytnik wie że masz najlepszy

    -ustaw sobie tapetę wygaszacza – już nigdy nie przywrócisz fabrycznej (powodzenia przy sprzedaży)
    -pasek postępu podczas czytania: zbędny luksus! po co wiedzieć na której stronie jesteś
    -albo włączanie podświetlenia w 4 prostych kliknięciach, wprawdzie są klawisze fizyczne i nawet system pozwala je zmienić np. na regulację głośności (bo po co w książce podświetlenie…)

    Dodam tylko że na 3 otwarte w Saturnie sztuki i jedną w Euro-AGD tylko jedna odznaczała się takimi cechami jak:
    -nierozpadająca się obudowa (oczywiście są niedolewki plastiku)
    -ew prosta obudowa ale skrzypiąca- nie uwierzycie e-book który skrzypi (obudowa się skręca i grozi złamaniem matrycy)
    -prosty ekran – tak czepiam się dlaczego w czytniku za 600pln ekran nie miałby być pofalowany…

    i mógłbym się pastwić dalej ale czytelnik to ponoć kulturalny człowiek … ale jak każdy nie lubi jak się z niego kpi. Mój czytnik wraca do sklepu a pieniądze ze zwrotu chyba przepiję

    Reply

  • Marcin Kłos

    30 marca 2017 at 13:54

    A jak działa aplikacja Amazona? Słyszałem że czytnik lubi się przyciąć na niej,zwłaszcza przy dużych bibliotekach.

    Reply

    • Maciej Kulesa

      30 marca 2017 at 17:53

      Tak, zgadza się. Wymaga trochę cierpliwości ze strony użytkownika. Nawet przy niewielkiej bibliotece działa wolno. Po odpaleniu książki, jeśli tylko czytasz, to jest używalna.

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.